MOJE MARZENIA

Posiadać marzenia, to jedna sprawa, całkiem przyjemna. One towarzyszą mi stale, dzięki czemu mogę rozwijać się. Natomiast realizacja marzeń, spełnienie ich, to inna “bajka”, zmierzająca do życia szczęśliwego, swobodnego, radosnego, wolnego od trosk, zmartwień czy jakiegokolwiek zniewolenia. Bywa tak, że jest to bardzo prosta i krótka droga – od marzenia do spełnienia. Urzeczywistniają się również takie pachnące abstrakcją, do których rzadko powracałem… z czasem bledły i znikały na jakiś czas aby pojawić się niespodziewanie.

Tak naprawdę, to nie znikały, bo energia tych marzeń została ze mną.

Jednak zapominając o wytworzonej przeze mnie energii, ona i tak potrafiła zaskoczyć swoim obrazem w realnej, ziemskiej formie. Obecnie bardziej świadomie zwracam uwagę na to, jak energia duchowa przejawia się na planie fizycznym. Tym bardziej, że mam duży wpływ na nią, co wyraźnie mogłem odczuć i nadal czuję jej obecność i skuteczność. Wyznam Tobie coś niemal fantastycznego, coś dla mnie normalnego i działającego dla Najwyższego Dobra: jestem żywym, oddychającym pomostem pomiędzy światem materialnych form, a duchowym – niewidzialnym i eterycznym pierwiastkiem. Dlatego moje marzenia w większości spełniają się. Dla czego nie wszystkie? Otóż dla tego, że Źródło Wszystkiego Co Jest/Stwórca/Wszechświat, jakkolwiek nazwiesz pierwotną moc kreacji, stwórczą, TO dba w wielkiej synchronii wszechświata aby wynik=przejawienie, było najkorzystniejszy dla mnie oraz dla wszystkich Istot, których dotyczą moje marzenia.

Przejdźmy do marzeń tych spełnionych. Było ich dużo od lat wczesnodziecięcych aż do chwili obecnej. Proszę, nie dziw się, że nie opiszę wszystkich. Dwa przykłady z przeszłości przedstawię.

Jako nastolatek, w latach 70/80 -tych zainteresowany byłem sztukami walki, głównie różnymi stylami karate z krajów Azji. Wtedy uważałem to, za coś wręcz nadzwyczajnego, prawie magicznego. Z czym wiązałem inne plany i marzenia dotyczące przyszłości. Mieszkałem w małym miasteczku nad wielkim jeziorem. I w sezonie turystycznym pojawiali się czasami tacy dziwni goście ubrani na biało, ganiających nie wiadomo za czym, i w dodatku bez butów. Ludzie na ich widok pukali się palcem w czoło, że są nienormalni. Miałem już pojęcie o sztukach walki z informacji od starszego kolegi i z filmów, więc ganiałem za nimi i przypatrywałem się jak trenują. Później obijałem w pokoju piec kaflowy, który zastępował worek treningowy. A jak miałem porąbać deski na opał, to zamiast użyć siekiery, w ruch szły ręce i nogi. Pominę drogę i inne detale moich pseudo-treningów. Moim marzeniem było trenowanie karate. Ukończyłem szkołę podstawową i wybrałem szkołę średnią, której kierunek w ogóle mnie nie interesował ale była w mieście gdzie istniała sportowa sekcja karate. Koniec wakacji i znalazłem się w pięcioletnim technikum z internatem. Minął tydzień, natychmiast chciałem zapisać się do sekcji karate i trenować. Ku mojemu zdziwieniu sekcję zlikwidowano a mało lubiana przeze mnie szkoła pozostała. Co za przewrotność losu, żeby tak ze mną pogrywać i kpić z moich marzeń. Rok później, w mojej rodzimej miejscowości utworzono sekcję karate kyokushinkai (Kyokushin – pełnokontaktowa sztuka walki, rodzaj karate, stworzona przez Masutatsu Ōyamę). Założycielem i instruktorem w Sławie był kolega Edek, ten sam który w podstawówce imponował mi swoimi umiejętnościami i nowinkami dotyczącymi karate. Cóż, grupa składająca się z 51 osób, która zaczęła systematyczne treningi, i również systematycznie odpadały z niej kolejne osoby. Pozostałem tylko ja i instruktor. Dalej marzyłem o treningach, chociaż bywało tak, że wracając z zajęć byłem tak wyeksploatowany, że w myślach mówiłem -“to już ostatni trening i koniec”. Tak skrótowo napiszę, że moje marzenia o karate spełniły się. Kolega utworzył następne sekcje w innych miastach, gdzie oprócz tego że sam brałem udział na treningach w obu miastach, to byłem również instruktorem (dzięki indywidualnym treningom Edka). Tworzyliśmy następne grupy chętnych trenować w kilku miejscowościach. Cały rozwój grup, treningów, sukcesów, różnych osiągnięć, to było spełnieniem kolejnych marzeń w tym kierunku. Życie z czasem pokierowało mnie w inną stronę i mistrzem tego stylu nie zostałem, za co obecnie jestem bardzo wdzięczny. Młodzieńcze marzenie spełniło się i w odpowiednim czasie odeszło spokojnie.

Inne marzenie, które nawet zapisywałem na kartce, zawierało takie niedopracowane dane:

– duży dom na wsi, na działce 5 hektarów,

– własne auta, samochód ford mondeo i jakąś terenówkę,

– niezależność finansową …

Tak, i prawie zapomniałem o tym marzeniu, aż nagle… Nieoczekiwanie spełniło się po 4 latach, może nieco przewrotnie, po to, abym zobaczył i poczuł na “własnej skórze” inną od moich hierarchię wartości. W tamtym czasie już wiedziałem, że myśl jest energią. Zignorowałem to wyraźnie i wynik był taki:

– po wypadku komunikacyjnym i wielu przebytych długich rehabilitacjach na oddziałach szpitalnych, zamieszkałem na wsi w dużym domu (pałacu). Jest to państwowy dom opieki społecznej z przybliżoną do moich marzeń powierzchnią działki,

– pojazdy? Są dwa, jeden wózek inwalidzki dla aktywnych, drugi elektryczny ( ale słaby jak na terenówkę, bo zakopałem się kilka razy na bezdrożach 😀 ) – od ponad roku leżę, więc jazda odpadła.

– finanse? Są anemiczne, i dalej lepiej nie będę pisać o zależnościach finansowych.

Przy drugim marzeniu uśmiecham się mając na uwadze powiedzenie – “Uważaj o czym marzysz, bo może się spełnić”. 😉

Powyższe przykłady moich spełnionych marzeń być może nie są zbyt spektakularne i nie muszą takie być. Mogłem przedstawić inne marzenia, takie które wzbudziłyby silne emocje i wyglądają jak wybrany prezent z świątecznego katalogu. Warto w nich zauważyć,w pierwszym przykładzie ile dołożyłem starań, od marzenia do pierwszych treningów, aby nauczyć się karate. A zauważ, że przecież mogły zaistnieć takie sytuacje, w których, to co jest w zasięgu “moich dłoni”, stale znika, ucieka.

W drugim, bardzo widoczny jest brak dopracowania szczegółów i pielęgnacji w czasie, zapomnienie, no i wyrosło coś o kształcie marzeniopodobnym.

Dzisiaj wiem, doświadczam tego, że do marzeń potrzebna jest czysta intencja dla Najwyższego Dobra, taka która przyniesie korzyści mi i innym. Oprócz tego wynik może być i tak odmienny niż oczekujemy. Choćby z powodu wewnętrznych blokad, negatywnych programów, bo może wydawać się że chcemy osiągnąć cel ale już samo wczucie się w sytuację, warunki kiedy marzenia spełniają się, zaczynają nas przerażać, przerastać, czujemy się z tym niekomfortowo. Świadomość tego, że czasami podążamy w przeciwnych kierunkach do kierunku zaplanowanego przez naszą Duszę, pomaga obrać kurs dostosowany do naszego życia. Często też wkładamy w realizację marzeń “nadludzki” wysiłek by dopiąć swego i osiągnąć to na własny sposób. Zaskoczeniem może być sytuacja, kiedy wszystko to, o czym marzyliście zaczyna sypać się w pył a zamiast tego pojawia nowe, przerastające wyobrażenia i niosące bezgraniczne szczęście, lekkość, błogość, spokój, radość. Wiedz, że Źródło/Czyste Światło ma przebogaty asortyment potrzebny Tobie, na dodatek w rozmaitych wariantach. Z Wolną Wolą na swobodny przepływ Czystego Światła we mnie, i z czystymi intencjami kreuję marzenia. Mogę z pełnym zaufaniem zostawić je w spokoju, bez zbędnego naporu na ich realizację. Zaistnieją w moim życiu na pewno, w najkorzystniejszych dla mnie warunkach oraz uwzględniając inne Istoty.

Marzenia bieżące? Oczywiście, że mam:

– by ludzie potrafili dostrzec swoją wielką wartość, dlaczego każdy z nas jest tak cenny dla Wszechświata

– marzę o zdrowiu, chodzeniu, bieganiu, fizycznej sprawności kończyn, o dalszym rozwoju, o własnym domu, o podróżach, o tym czym będę zajmować się, jak będę pracować, o samodzielności, niezależności finansowej, o szerszej pomocy innym ludziom i istotom, … Wszystkich marzeń dalej nie wymienię, ponieważ te wymienione są znaczące dla mnie.

Wierzę i doświadczam siły wszechświata, która organizuje i aktywuje pole sposobności, w którym spełniają się marzenia, gdzie osiągamy nasze cele i wspólnie współtworzymy życie – wszyscy razem ze sobą nawzajem. To jest cudowne i magiczne, prawdziwe.

Pozdrawiam optymistycznie, życząc spełnienia marzeń

– Wojciech